Niemieckie represje podczas II wojny światowej „Doszło do straszliwej zbrodni”. 80 rocznica pacyfikacji Białowoli O tych ofiarach nigdy na Zamojszczyźnie nie zapomniano. Historia. Broń chemiczna. Jak testowano narkotyki na żołnierzach Wehrmachtu. 10 stycznia 2017. 11 minut czytania. 5 AKG / BEW. Niemiecka inwazja na Polskę była nie tylko taktyczną próbą generalną wojny błyskawicznej. Na szybko postępujących żołnierzach Wehrmachtu badano działanie silnego środka pobudzającego. AN Pralinki NIEMIECKIE DZIAŁA SZTURMOWE II WOJNY ŚWIATOWEJ WYD • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 14393507331 PRZYGOTOWANIA NIEMIEC DO WOJNY. W październiku 1933 r. Niemcy wystąpiły z Ligii Narodów. W dwa lata później Hitler ogłosił wprowadzenie obowiązku powszechnej służby wojskowej i zapowiedział utworzenie półmilionowej armii. W 1936 r. wojska niemieckie wkroczyły do zdemilitaryzowanej strefy w Nadrenii. Jednocześnie Niemcy Lista jest dość obszerna i interesująca. Co więcej, dzięki Andreyowi będziemy mogli później porównać te karabiny. 1. Karabin Mosina, wersja piechoty modelu 1891, Rosja. 2. Karabin Mauser model 1898, Niemcy. 3. Karabin Komisji model 1888, Niemcy. 4. Karabin Winchester model 1895, USA. 5. Karabin Arisaka typ 38 model 1905, Japonia. 6. Niemieckie nekropolie w Polsce. „Współczucie” Monika Mazanek-Wilczyńska. 27.11.2022 27 listopada 2022. Groby Niemców, którzy zginęli w czasie II wojny światowej, budziły jego NIEMIECKIE MUNDURY II WOJNY ŚWIATOWEJ • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! Title of the item: Próba "moralnego podboju" Polski przez Cesarstwo Niemieckie w latach I wojny światowej Centrum Informacji o Ofiarach II Wojny Światowej Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej ul. Janusza Kurtyki 1 02-676 Warszawa Represje niemieckie: (22) 566 25 61; (22) 566 25 74 Represje sowieckie: (22) 581 86 47; (22) 581 86 12 e-mail: ofiary@ipn.gov.pl. Instytut Pamięci Narodowej Wrzesień 1939 r.: Polscy generałowie przyczynili się do klęski. Podczas kampanii wrześniowej najwyżsi polscy dowódcy zawiedli. Poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami dowodzili źle, walnie C85I1. Internet drwi z broni tego żołnierza. Sprawdziliśmy co to za karabin i przestaliśmy się śmiać Data utworzenia: 8 marca 2022, 18:50. W związku z rozpętaną przez Władimira Putina wojną przeciwko Ukrainie w sieci pojawia się dużo zdjęć związanych z tematyką militarną. Jedno z nich wywołało niemałą sensację, a nawet drwiny fanów historii i uzbrojenia. Ma ono bowiem przedstawiać rosyjskiego lub białoruskiego żołnierza uzbrojonego w karabin z II Wojny Światowej. Problem w tym, że nie wiadomo do końca czy zdjęcie pochodzi z obecnego konfliktu. Za żołnierzem stoi transporter z oznaczeniem przypominającym literę "O". To wskazywałoby na to, że to żołnierz białoruski. Ale niektórzy uważają, że to rosyjska formacja z Doniecka lub... grupa rekonstrukcyjna. W każdym razie Mosin, którego widać na zdjęciu ma długą i bogatą historię, a w rękach dobrego strzelca był i jest niezwykle groźną bronią. Nie wiadomo dokładnie co to za formacja, ale na ramieniu wojaka wisi niewątpliwie stary dobry Mosin. Foto: @WarinUkraine7 / Twitter Na zdjęciu, które obiegło internet widać grupę żołnierzy w dość współczesnych mundurach, choć nie są to raczej mundury obecnej armii rosyjskiej. Za to z pewnością broń, którą jeden z wojaków ma na ramieniu możemy obecnie częściej obejrzeć w muzeum niż na polu bitwy. Jest to bowiem słynny Mosin-Nagant, którego różne wersje armia rosyjska, a potem sowiecka używała od lat 90. XIX w. do 50. wieku XX. Sporo wątpliwości wśród znawców tematyki militarnej wzbudziła formacją, którą widać na zdjęciu. W ożywionej dyskusji na forum jej uczestnicy wskazywali, że żołnierze mają na głowach stare sowieckie hełmy, prawdopodobnie model SSh-68 z lat 80., obecnie nieużywane. Spore wątpliwości wzbudził też zupełny brak naszywek na mundurach, chociaż wiadomo, że noszą je na swoich uniformach biorący obecnie udział w inwazji na Ukrainę żołnierze rosyjscy. Grupa na zdjęciu wygląda więc bardziej na jakąś formację nieregularną, być może są to separatyści z Doniecka lub Ługańska. Mosin - 60 lat wystrzałowego życia w służbie imperium... Nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy zdjęcie rzeczywiście zostało wykonane obecnie i kogo właściwie przedstawia, ale i tak zainteresowała nas broń, w którą wyposażony jest żołnierz ze zdjęcia. Przez 60 lat Mosin-Nagant dał się poznać jako karabin dobrze dostosowany do militarnych potrzeb carskiego, a potem sowieckiego imperium. Mosiny były bowiem bardzo prostą i tanią konstrukcją, co pozwoliło na ich masową produkcję nawet przez słabo wykwalifikowaną kadrę. Przy tym dobrze wykonane egzemplarze cechowały się przyzwoitą celnością. Zobacz także Podstawą do stworzenia pod koniec XIX w. nowoczesnej broni dla rosyjskiej piechoty był karabin Belga Émila Naganta. Opierając się na konstrukcji tego karabinu, w 1890 roku kapitan Siergiej Mosin opracował własny karabin. Od tego czasu przeszedł wiele modernizacji, a dni swojej chwały przeżył na polach bitew II Wojny Światowej, gdy uzbrojeni w jego wersję snajperską (z celownikiem optycznym) radzieccy strzelcy wyborowi siali popłoch w niemieckich szeregach. ... i przeciwko imperium Mosina używali nie tylko Rosjanie. W okresie międzywojennym stał się standardowym karabinem armii fińskiej. W związku z tym, kiedy 30 listopada 1939 roku Armia Czerwona zaatakowała Finlandię, to Rosjanie stali się nie tylko użytkownikami Mosinów, ale też celami dla fińskich wersji tych karabinów. Szczególnie dokuczliwy dla sołdatów Stalina był jeden z nich, obsługiwany przez niepozornego rolnika z południowej Karelii. Simo Häyhä używał fińskiego wariantu karabinu wyborowego Mosin z muszką i szczerbinką, ale bez lunety. Twierdził, że przy używaniu celownika optycznego snajper musi podnieść głowę wyżej, a poza tym możliwość wystąpienia odbić światła na soczewkach celownika zwiększa ryzyko wykrycia strzelca. Mimo nieużywania celownika optycznego udało mu się zabić aż 505 czerwonoarmistów. Jego przerażający bilans zlikwidowanych agresorów jest zresztą jeszcze wyższy. Häyhä 200 Rosjan zabił też "dodatkowo" przy pomocy pistoletu maszynowego Suomi i pistoletu Lahti. Te liczby są kwestionowane przez niektórych historyków, jednak niewątpliwie akcje fińskiego strzelca wpływały demoralizująco na oddziały Stalina. Sowieci wielokrotnie i bezskutecznie próbowali go zlikwidować, przeprowadzając nawet naloty bombowe i używając ciężkiej artylerii oraz wysyłając swoich snajperów. Simo Häyhä został co prawda ranny, ale przeżył i zmarł dopiero w 2002 roku wieku 97 lat. Jest uznany za najskuteczniejszego snajpera w historii wojen. Mosin wciąż groźny? Wracając do zdjęcia z rzekomym współczesnym żołnierzem uzbrojonym w ten przedpotopowy karabin, warto dodać, że obecne armie i służby specjalne używają bardzo nowoczesnych i wyspecjalizowanych karabinów snajperskich. Odpowiednie użycie strzelców wyborowych może wprowadzić zupełną dezorganizację w szeregach nieprzyjaciela. Skuteczni mogą być również w chronieniu własnych oddziałów, co pokazał Clint Eastwood w filmie "Snajper". Niezależnie od tego użycie przestarzałej broni przez współczesne oddziały nieregularne nie powinno dziwić. Zazwyczaj różne armie posiadają jej spore rezerwy, przeznaczając je w razie czego dla formacji pomocniczych. Zresztą Mosin to nie muzealna zabawka, wciąż potrafi zabijać. Sami Ukraińcy udowodnili też, że nawet obecnie można poddać go modernizacji. Zaprojektowali ambitne unowocześnienie Mosina, dostosowujące go do współczesnych warunków pola walki. Broń ta pod zmienioną nazwą WM2 MP-UOS trafiła do oddziałów Gwardii Narodowej. /PW/ Źródło: Przeczytaj także: Nowy polski karabinek trafi w cel z 2 km! Litwini boją się inwazji Rosji. Masowo kupują broń Radziecka broń! Taki sprzęt przekazują Niemcy walczącej Ukrainie /3 Alamy / Be&w Przez 60 lat Mosin-Nagant dał się poznać jako karabin dobrze dostosowany do militarnych potrzeb carskiego, a potem sowieckiego imperium. /3 Alamy / Be&w Mosiny były bardzo prostą i tanią konstrukcją. /3 - / BRAK Tej broni używali też przeciwnicy Rosjan tak jak uznany za najskuteczniejszego snajpera w historii Simo Häyhä. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Pierwszy snajperski rekord Choć pierwsze wzmianki o snajperach pojawiały się już w XVII wieku, to na szeroką skalę zostali oni użyci dopiero w czasie I wojny światowej. Początkowo tylko w szeregach Imperium Niemieckiego znajdowali się żołnierze z karabinami wyposażonymi w specjalne lunety, dzięki którym mogli ze sporej odległości siać śmierć w okopach aliantów. Brytyjczycy szybko przekonali się o efektywności tego rodzaju walki i w 1915 r. sami zaczęli szkolić własnych strzelców. Snajperem, który zabił największą liczbę żołnierzy wroga w czasie I wojny światowej, był Kanadyjczyk Francis Pegahmagabow z 378 trafieniami na koncie. W okresie międzywojennym większość armii zrezygnowała ze szkolenia strzelców wyborowych. O konieczności posiadania snajperów w armii przekonała dobitnie hiszpańska wojna domowa (1936-1939). W czasie II wojny światowej snajperzy po raz pierwszy odegrali znaczną rolę na polu walki w bitwie pod Dunkierką. Brytyjscy strzelcy byli w stanie znacznie spowolnić przemieszczanie się niemieckiej piechoty, dzięki czemu możliwa stała się ewakuacja tysięcy żołnierzy na wyspy brytyjskie po klęsce operacji we Francji. Najsłynniejszy pojedynek snajperów Najlepszych snajperów w czasie II wojny światowej miała Armia Czerwona, która rozwinęła szkolenie w tym zakresie w latach 30. Sowieci byli szkoleni nie tylko w precyzyjnym strzelaniu, ale także w taktyce kamuflażu oraz w wykorzystywaniu terenu do ukrycia się podczas bitwy. Najsłynniejsza bitwa z udziałem snajperów rozegrała się w Stalingradzie zamienionym przez Niemców w stertę gruzu. W takim teatrze działań radzieccy snajperzy byli w stanie zadać znaczne straty Wehrmachtowi. "Strzały znikąd" pośród ruin miasta, zbierające śmiertelne żniwo zwłaszcza wśród oficerów, przyczyniły się znacznie do obniżenia morale w niemieckich oddziałach. W odpowiedzi niemiecka armia przywróciła kursy dla snajperów; dzięki temu na terenie ZSRR wkrótce pojawiła się znaczna liczba strzelców wyborowych z III Rzeszy. Byli oni przeszkoleni nie tylko w celnym strzelaniu na odległość, ale także w najnowszych technikach kamuflażu. Przewaga ZSRR była jednak ogromna. Najlepszy radziecki snajper Michaił Ilicz Surkow z 4. Dywizji Strzelców zabił w pojedynkę aż 702 niemieckich żołnierzy. Prawdziwą legendą stał się jednak kpt. Wasilij Zajcew, który zabił co najmniej 242 żołnierzy wroga (w tym jedenastu polujących na niego snajperów). Służył on w 284. Pułku Strzelców wchodzącym w skład 62. Armii. Zanim trafił na front, był urzędnikiem w marynarce wojennej. Walcząc w ruinach Stalingradu z armią niemiecką, doczekał się w 1943 r. tytułu "Bohatera Związku Radzieckiego". "Biała Śmierć" z odstrzeloną głową Według serwisu "War is Over", w pierwszej dziesiątce najlepszych snajperów II wojny światowej Sowieci zajmowali aż dziewięć miejsc. Pierwszy niemiecki strzelec wyborowy Matthaus Hetzenauer pojawia się "dopiero" na 24. miejscu z "zalewie" 345 potwierdzonymi trafieniami. Choć dominacja ZSRR jest w tym zakresie niepodważalna, to należy jednak pamiętać, że również Armia Czerwona doznała wielu strat ze strony wrogich snajperów. Miało to miejsce podczas wojny zimowej z Finlandią toczącej się od listopada 1939 r. do marca 1940 r. Fińscy strzelcy w jej trakcie zdołali zadać znaczne straty sowieckiej piechocie. Symbolem tej wojny stał się Simo Hayha, który zyskał sobie przydomek "Biała Śmierć". W ciągu niecałych 100 dni walk fiński snajper zastrzelił co najmniej 505 żołnierzy wroga; oprócz tego miał zabić także 200 kolejnych strzelając z karabinu maszynowego. Zdesperowani Sowieci próbowali się go wielokrotnie pozbyć, za pomocą ostrzału artyleryjskiego; nie przyniosło to jednak żadnego skutku. 6 marca 1940 r. Hayha, w czasie walki, został postrzelony w podbródek. Został jednak szybko ewakuowany z pola bitwy przez swych kolegów, którzy twierdzili, że został on trafiony tak poważnie, iż oberwało mu część głowy. Twardy Fin odzyskał przytomność 13 marca, dzień po zawarciu pokoju pomiędzy Finlandią a ZSRR. Zaraz po wojnie został awansowany ze stopnia kaprala na podporucznika, co było najszybszym awansem w historii fińskiej armii. Krwawa nauczka na przyszłość Armia amerykańska zapewniała tylko podstawy szkolenia snajperskiego. Główny nacisk kładziony był na celne strzelanie na odległość 200-400 metrów; żołnierze nie byli jednak szkoleni z kamuflowania się, co obniżało wartość bojową amerykańskich strzelców. O tym, jak poważnym było to błędem, przekonała Amerykanów operacja lądowania w Normandii w czerwcu 1944 r., a następnie ofensywa w Europie Zachodniej, gdzie dobrze wyszkoleni niemieccy snajperzy zadali amerykańskiej piechocie wiele strat. W Normandii niemieccy strzelcy byli w stanie niemalże stopić się z otoczeniem, po czym w małych grupach otoczyć Amerykanów i ostrzeliwać ich naraz z kilku stron. Byli oni także w stanie przenikać za linie aliantów i zabijać ich aż do momentu, w którym kończyła im się amunicja. Po zakończeniu II wojny światowej wiele państw wprowadziła szkolenia snajperskie oparte właśnie na niemieckich wzorach. Dziesięciu najbardziej zabójczych snajperów II wojny światowej: Nr 10. Wasilij Iwanowicz Gołosow (ZSRR, 422 zabitych) Nr 9. Fiodor Djaczenko (ZSRR, 425 zabitych) Nr 8. Fiodor Matwewicz Ochłopkow (ZSRR, 429 zabitych) Nr 7. Michaił Budenkwo (ZSRR, 437 zabitych) Nr 6. Wasilij Pczelinczew (ZSRR, 456 zabitych) Nr 5. Kulbertinow (ZSRR, 487 zabitych) Nr 4. Nikolaj Jakowlewicz Ilin (ZSRR, 496 zabitych) Nr 3. Iwan Sidorenko (ZSRR, 500 zabitych) Nr 2. Simo Hayha (Finlandia, 505 zabitych) Nr 1. Michaił Ilicz Surkow (ZSRR, 702 zabitych) Siedem tragicznych kart z "Dziennika wojny" Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z Białegostoku podczas kontroli przesyłek w oddziale jednej z firm kurierskich ujawnili 3 niemieckie karabiny maszynowe MG 34 (Maschinengewehr 34) pochodzące z okresu II wojny światowej. Zabytkowa broń miała trafić do Wielkiej Brytanii od nadawcy z Łotwy. Funkcjonariusze Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku podczas kontroli wykonywanej w oddziale jednej z firm kurierskich zainteresowali się paczką nadaną na Łotwie do odbiorcy w Wielkiej Brytanii, na której nie widniała żadna deklaracja dotycząca zawartości. Po otwarciu przesyłki okazało się, że w jej wnętrzu znajdują się 3 niemieckie karabiny maszynowe MG 34 używane na frontach II wojny światowej. Z uwagi na podejrzenie naruszenia przepisów ustawy o broni i amunicji w zakresie prawidłowości przesyłania i przewozu broni w sprawie zostało wszczęte postępowanie, do którego zostały zabezpieczone ujawnione karabiny. Aby wyjaśnić wszelkie okoliczności tego przypadku, podlaska KAS nawiąże również współpracę z łotewskimi służbami. Niewykluczone, że zabytkowa broń opuściła terytorium Łotwy nielegalnie. MG 34 (Maschinengewehr 34) był uniwersalnym, szybkostrzelnym karabinem maszynowym produkcji niemieckiej strzelającym pociskami kal. 7,92 mm, powstałym w latach 30. ubiegłego wieku. To podstawowa broń wsparcia w niemieckim Wehrmachcie, produkowana w kilku wariantach i używana także przez inne formacje oraz wojska pancerne, lotnictwo i marynarkę wojenną. Na szeroką skalę MG 34 był użytkowany przez niemiecką piechotę do 1943 roku, kiedy wyparł go jego następca – MG Izba Administracji Skarbowej w Białymstoku